RPA - Namibia 2006
Wyjazd jak to zwykle bywa narodził się spontanicznie. Powstała niewielka, trzy osobowa grupa: Ania, Rafał i ja - Arek. W założeniu mieliśmy zwiedzić zachodnią część RPA wraz z Kapsztadem i spędzić ok. 2 tygodnie w Namibii.
Pierwotnie rozważaliśmy podróżowanie lokalnymi środkami transportu. O ile było to jeszcze możliwe w RPA okazało się, że w Namibii do większości ciekawych miejsc nic nie jeździ. Pozostało nam wynajmowanie samochodu, co przy trzech osobach nie było tak drogie. Dodatkowo litr paliwa kosztował poniżej 3 zł. W pierwszym tygodniu zwiedziliśmy Kapsztad i okolice. Wybraliśmy się również na wycieczkę po okolicznych winnicach. Następnie pojechaliśmy do Namibii. Namibię objechaliśmy z południa na północ i z powrotem, zwiedzając wszystkie wg nas najciekawsze miejsca. Przejechaliśmy pustynię Namib, byliśmy u wybrzeży Atlantyku, dwa dni spędziliśmy w Parku Narodowym Etosha, gdzie mieliśmy okazję obserwować dzikie zwierzęta na wolności. W powrotnej drodze pojechaliśmy jeszcze na południowe wybrzeże Oceanu Indyjskiego w RPA, gdzie udało mi się skoczyć na bungee z najwyższego mostu na świecie (na którym organizowane są komercyjne skoki) - 216m. Mają nawet wpis do księgi rekordów Guinessa. W drodze powrotnej odwiedziliśmy Przylądek Igielny, najdalej wysunięty na południe punkt Afryki, wykąpaliśmy się w Oceanie Indyjskim i wróciliśmy do Kapsztadu, gdzie przyszło nam pożegnać się z Afryką. Zapraszam do fotorelacji w dwóch odsłonach... Arek. |